Umów rozmowę
Proces

Jak zmierzyć mieszkanie do projektu wnętrza

Katarzyna Jednorowska8 min czytaniaProces
Puste mieszkanie w stanie deweloperskim, na podłodze dalmierz laserowy, miarka i złożony rzut
Pomiar zaczyna się od obwodu pomieszczenia, nie od szczegółu · wizualizacja

Do projektu wnętrza nie potrzebuję Twojego mieszkania. Potrzebuję wymiarów, na których da się polegać.

Rzut od dewelopera nie jest pomiarem. To rysunek projektowy, zrobiony przed budową, a ściany stawia się z tolerancją. Różnica między rysunkiem a rzeczywistością potrafi wynosić kilka centymetrów na ścianie i te kilka centymetrów decyduje, czy zabudowa wejdzie, czy trzeba ją przerabiać na budowie. Dlatego każdy projekt zaczyna się od inwentaryzacji, niezależnie od tego, czy robię ją sama, czy dostaję pomiary od Ciebie.

Poniżej masz kolejność, której używam. Przy pracy zdalnej wysyłam ją klientom razem z listą zdjęć. Pomiar zajmuje jedną osobę na dwie godziny w typowym mieszkaniu do 60 m².

Czym mierzyć

Dalmierz laserowy, nie miarka zwijana. Kosztuje 120 do 200 zł i eliminuje najczęstszy błąd, czyli miarkę wyginającą się na długiej ścianie. Miarka zwijana zostaje do wnęk, ościeżnic i wysokości parapetów, gdzie laser nie ma na czym się oprzeć.

Co mierzy się naprawdę

Najczęstszy błąd to zmierzenie samych ścian i uznanie, że to wystarczy. Ściany to jedna trzecia informacji. Reszta decyduje o tym, czy meble da się w ogóle rozstawić.

W każdym pomieszczeniu potrzebuję: długości wszystkich ścian mierzonych przy podłodze, wysokości pomieszczenia w trzech punktach (stropy bywają nierówne), pozycji i wymiaru każdego otworu, czyli okien i drzwi, oraz odległości tych otworów od najbliższego narożnika. Do tego wszystkie elementy, których nie da się ruszyć: pion kanalizacyjny, grzejniki, skrzynki instalacyjne, wentylacja, progi.

Okna mierzy się w świetle ościeżnicy, a nie po zewnętrznej krawędzi. Osobno zapisuje się wysokość parapetu od podłogi, bo to ona decyduje, czy pod oknem zmieści się blat albo zabudowa.

Kolejność, która nie gubi wymiarów

Pomiar zaczyna się od obwodu, nie od szczegółu. W każdym pomieszczeniu idzie się wokół ścian w jednym kierunku, zawsze tym samym, i zapisuje wymiary po kolei. Dopiero potem wchodzi się w otwory i instalacje.

Po obejściu pomieszczenia trzeba zrobić kontrolę: zmierzyć przekątne. W prostokątnym pokoju obie przekątne powinny być równe. Jeśli różnią się o więcej niż 2 cm, ściany nie są prostopadłe i trzeba to zaznaczyć na szkicu. To jest informacja, która ratuje zabudowę na wymiar, bo szafa wykonana pod kąt prosty w takim pokoju zostawi klin.

Na koniec mierzy się to, co wystaje: głębokość wnęk, szerokość ościeżnic, wysokość i wysunięcie grzejników, średnicę i pozycję pionu. Pion kanalizacyjny jest najważniejszym z tych wymiarów, bo to on ogranicza, gdzie może stanąć wc i pralka.

Cztery rzeczy mierzone najczęściej źle

Wysokość pomieszczenia w jednym punkcie. Strop bywa nierówny o 2 do 4 cm. Zabudowa do sufitu zaprojektowana pod największy wymiar nie wejdzie, zaprojektowana pod najmniejszy zostawi szparę. Potrzebne są trzy pomiary: przy dwóch przeciwległych ścianach i na środku.

Ściana mierzona nad listwą. Wymiar bierze się przy podłodze, w miejscu, gdzie realnie stanie mebel. Ta sama ściana wyżej potrafi być o centymetr krótsza.

Drzwi bez kierunku otwierania. Sam wymiar otworu nic nie daje. Trzeba zaznaczyć, w którą stronę i do którego pomieszczenia skrzydło się otwiera, bo to zabiera od 80 do 90 cm powierzchni, której nie da się użyć.

Grzejnik pominięty, bo „i tak go wymienię". Wymiana grzejnika nie zmienia pozycji podejść. Jeśli podejścia są w podłodze albo w ścianie w konkretnym miejscu, nowy grzejnik trafi tam samo. Mierzy się więc nie tylko grzejnik, ale i rozstaw jego podejść.

Zdjęcia, które zastępują wizytę

Przy pracy zdalnej zdjęcia robią to, czego nie zrobi tabela wymiarów: pokazują kontekst. Nie chodzi o ładne kadry.

Z każdego pomieszczenia potrzebuję czterech zdjęć z czterech narożników, tak żeby złożyły się w pełen obrót. Do tego osobno: każde okno z widokiem na zewnątrz (światło i to, co za oknem, wpływa na decyzje), pion i skrzynki instalacyjne z bliska, oraz zdjęcie szkicu z wymiarami. Telefon w zupełności wystarczy, byle przy dziennym świetle i bez lampy błyskowej.

Format przekazania

Szkic odręczny z wymiarami wpisanymi na rysunku jest lepszy niż lista liczb w mailu. Nie musi być ładny. Musi być czytelny i musi mieć zaznaczony kierunek otwierania drzwi oraz północ albo przynajmniej stronę, z której świeci słońce po południu.

Rzut od dewelopera nadal jest potrzebny

Pomiar go nie zastępuje. Rzut niesie informacje, których nie zmierzysz: które ściany są konstrukcyjne, gdzie idą piony, jaka jest powierzchnia z umowy. Te dane są punktem wyjścia do decyzji o zmianach w układzie i do rozmowy o tym, które ściany można wyburzyć.

Sam rzut warto umieć przeczytać, zanim się go komuś wyśle. Opisałam to w osobnym tekście o tym, jak czytać rzut od dewelopera. Warto też sprawdzić, ile z metrażu z umowy jest naprawdę do użycia, bo metraż użyteczny bywa niższy o kilka metrów.

Kiedy pomiar własny wystarczy, a kiedy nie

Wystarczy przy mieszkaniach w stanie deweloperskim o regularnym układzie, bez skosów i bez planowanych zmian w ścianach. Tam ryzyko jest małe, a ewentualna korekta na etapie projektu wykonawczego jest tania.

Nie wystarczy w trzech przypadkach: w budynkach starych, gdzie ściany bywają krzywe o kilka centymetrów na długości, w mieszkaniach ze skosami, gdzie potrzebne są przekroje, a nie tylko rzut, oraz wszędzie tam, gdzie planujesz zabudowę stolarską na wymiar na całej ścianie. W tych trzech sytuacjach pomiar robi stolarz albo architekt na miejscu, przed produkcją.

W praktyce wygląda to tak: do koncepcji i projektu układu Twój pomiar jest w zupełności wystarczający. Do zamówienia mebli na wymiar pomiar kontrolny robi wykonawca i to on bierze za niego odpowiedzialność. Tak działa też projekt wnętrz online: projektuję na Twoich wymiarach, a przed produkcją stolarki wchodzi pomiar wykonawcy.

Diagnoza wnętrza

Sprawdźmy Twój układ, zanim zacznie kosztować.

Siadam nad Twoim rzutem i sposobem życia i mówię wprost, co zmienić, zanim wejdzie ekipa. Kwota odlicza się od pełnego projektu. Pracuję w Warszawie i online w całej Polsce.

Wolisz najpierw porozmawiać? Zadzwoń: +48 506 042 536

Zadzwoń Umów wizytę